Największą europejską konferencję poświęconą technologiom Microsoft czas zacząć. Tym razem w Berlinie, czyli jest nieco mniej upalnie niż w czasie poprzednich edycji mających odbywających się w Barcelonie.

Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę jest ogrom centrum konferencyjnego. Ze znanych mi miejsc, porównywalne są jedynie centra w USA. Widać jasno, że to nie konferencja dostosowała się do miejsca. Po prostu organizatorzy określili ile będzie osób, sal, stanowisk, laboratoriów itp. a centrum targowe wygospodarowało takie zasoby, jakie były potrzebne. W efekcie wszystko sprawia wrażenie perfekcyjnie zorganizowanego i nie wydaje się, żeby mogło czegokolwiek zabraknąć. Jeżeli ktoś odczuje potrzebę dostarczenia czegoś do centrum pociągiem – ma własną bocznicę. Jeżeli ktoś stwierdzi, że zamiast 7000 osób ma być dwa razy tyle – nie wydaje się, żeby komukolwiek sprawiło to kłopot. Teren targowy jest tak ogromny, że wielu uczestników myląc stacje kolejowe, na których trzeba wysiąść, w efekcie funduje sobie całkiem długi spacer w pięknej berlińskiej aurze.

Tytułowy dzień 0, mimo że pierwsza konferencyjna sesja jeszcze się nie zaczęła, jest całkiem zajęty. Trenerzy (MCT, w tym i ja) mają swój mały MCT Summit. Na terenie wystawowym uwijają się wszyscy ci, którzy na konferencji chcą coś uczestnikom pokazać. Prelegenci mają swój tech-check. Eksperci z TLC (w tym i ja) mają odprawę na której dowiadują się wszystkiego, co może im być podczas konferencji przydatne. Trwa rejestracja i jeżeli ktoś jest już w Berlinie – nie będzie musiał w pierwszy dzień konferencji stać w kolejce po plakietkę z nazwiskiem, torbę, Windows 7, przewodnik, bilety komunikacji miejskiej i parę innych ciekawych rzeczy. Pracownicy Microsoft mają swoje mikro-konferencje a dla wszystkich otwarte są tak zwane sesje 101. Sesje te pozwalają zapoznać się z podstawami w wielu różnych obszarach. Można pójść na przykład na sesję 101 o System Center, dzięki czemu nie znając wcześniej produktu, pozna się go w stopniu pozwalającym na zrozumienie poświęconych mu pełnoprawnych sesji podczas konferencji. Jest też sesja 101 o samej konferencji pokazująca uczestnikom o co tak naprawdę chodzi, gdzie i kiedy dzieje się coś ciekawego itp.

Mimo, że konferencja zaczyna się dopiero jutro – centrum konferencyjne tętni życiem a przy stołach z prądem i siecią (do wyboru kabel lub WiFi) siedzi kilkadziesiąt osób i pilnie stuka w klawiaturę.

Poza tym, w taki luźniejszy, zerowy dzień najlepiej przywitać się ze wszystkimi znajomymi. Poza osobami z Polski, jest sporo ludzi z całego świata, których nie widziałem od poprzedniej konferencji albo i dłużej. To jest mały świat, ludzie są niewiarygodnie życzliwie do siebie nastawieni i normalne jest, że ktoś mieszkający w Holandii (Marko) przywozi Pauli tamtejsze ciastka, o których Paula rok temu powiedziała, że jej smakują. Ponieważ zjawiła się już większość Polaków – siedzimy sobie i planujemy zajęcia na najbliższy tydzień.

Ciąg dalszy relacji oczywiście nastąpi, choć trudno mi obiecać konkretny termin.

Autor: Grzegorz Tworek [MVP]