Saturday, November 07, 2009 8:32 PM
plitpro@microsoft.com
Obciążenie serwerów
Zdarza się czasem, że jakiś serwis internetowy przeżywa oblężenie. Powody są różne, ale zazwyczaj oblężenie takie jest szczególnie dotkliwe, jeżeli publicznie ogłosi się coś w stylu "startujemy o 12:00, kto pierwszy ten lepszy".
Prawie dwa lata temu (starzy admini pamiętają te czasy) organizowałem konkurs na temat Windows Server 2008. Wtedy jednym z moich najważniejszych priorytetów było takie zaprojektowanie wszystkiego, żeby równoczesne działanie prawie siedmiu tysięcy użytkowników nie "zabiło" serwera. Było to o tyle istotne, że serwerem był zwykły komputer PC wyposażony w prosty dysk SATA, jeden procesor i stosunkowo niedużą ilość pamięci.
Takie priorytety wzięły się stąd, że moje doświadczenia pokazują (niestety), że nawet najlepszy serwis, najciekawszy konkurs, świetnie zrobiony portal dostanie od użytkowników ocenę niedostateczną, jeżeli tylko pojawią się zauważalne problemy z wydajnością. Poza tym, problemy takie mają tą niemiłą cechę, że zmuszają użytkowników do nerwowego klikania, otwierania w kilku oknach, z dwóch przeglądarek i najlepiej jeszcze z drugiego komputera. W efekcie, mający problemy z wydajnością serwis zostaje w praktyce zabity.
Choć w moim konkursie można było conieco wygrać, to nie był on związany z finansami i płatnościami online. W przypadku serwisu z płatnościami, frustracja użytkowników rośnie jeszcze bardziej, ponieważ nikt do końca nie jest pewny czy, ile i za co tak naprawdę zapłacił.
Po tym przydługim wstępie mogę powoli przejść do meritum.
Otóż 7.11 o 10:00 czasu Vancouver miała się rozpocząć sprzedaż biletów na Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2010. Ponieważ dokładnie w tym samym czasie, w Redmond (czyli tuż obok, po drugiej stronie granicy) jest spotkanie MVP z całego świata – pomyślałem sobie, że może by tak choć raz zobaczyć na przykład olimpijski mecz hokeja na żywo zamiast w telewizorze...
Niestety organizatorzy ogłaszając sprzedaż, pomyśleli prawdopodobnie, że na pewno chętnych nie będzie. Okazało się, że jacyś jednak się znaleźli i cały serwis po prostu przestał działać. Po kilkudziesięciu minutach pojawiło się lakoniczne wyjaśnienie i cóż... czekamy.
Nie uważam, że jestem lepszy i mądrzejszy od obsługi informatycznej Igrzysk Olimpijskich, ale w obecnych czasach, na imprezie tej rangi, taka totalna wpadka, to po prostu wstyd. Istnieją dziesiątki sposobów zapobiegania takim sytuacjom i naprawdę nie jest trudno zastosować je przed godziną zero.
Autor: Grzegorz Tworek [MVP]
I jeszcze mała aktualizacja: po kilku godzinach zapraszania na później, pojawiło się oświadczenie oraz informacja, że za tydzień cała zabawa zacznie się od początku. Jako winny, wskazany został portal tickets.com, co jest o tyle ciekawe, że to jeden z największych na świecie serwisów specjalizujących się w sprzedaży biletów online.