Nie jestem programistą, ale postaram się nie napisać żadnej poważniejszej bzdury. Dlaczego w takim razie w ogóle biorę się za pisanie o czymś, co nie jest "moim" tematem? Bo warto. Bo wiedza o Metro sprowadza się niestety często do błędnego skrótu myśliwego, że Metro to prostokątne kafelki zamiast ikon. I nawet będąc nie-programistą, warto wiedzieć czego się w nowym świecie aplikacji spodziewać. Bo tym właśnie Metro jest – zupełnie nowym światem, nowym API WinRT, nowymi zasadami pisania, uruchamiania, instalowania, sprzedawania. To naprawdę coś, czego dotąd w świecie Windows nie było. Wszystkie te graficzno/interfejsowe kwestie są istotne. Istnieją pewne zasady tworzenia interfejsów inne niż w "tradycyjnych" aplikacjach i użytkownik widzący po raz pierwszy taki program zauważy najpierw GUI a nie API. Niektórzy w ogóle tylko GUI zauważą i dla nich Metro nigdy nie będzie oznaczać więcej.

Jeżeli jednak ktoś zechciałby zejść głębiej, to okaże się, że w każdym obszarze znajdzie coś ciekawego:

  • Interfejs – Metro tutaj oznacza pewne wytyczne, ale od strony technologicznej daje ogromną wolność tworzenia. Można użyć czego tylko się chce, ważne żeby efekt na ekranie opisywało. Osobiście widziałem pokazy tworzenia interfejsu aplikacji Metro w czystym CSS i nawet jako nie-fachowiec byłem pod wrażeniem. Widziałem błyskawiczną adaptację istniejącego XAMLa z innej aplikacji i też sprawnie działało. Można sobie ten interfejs "wystrugać" w czym się chce. Dla designerów to podobno cenna cecha.
  • Kod – film z krzyczącym "developers, developers, developers" Stevem B. jest od lat jednym z klasyków Internetu. Ale warto czasem przyjrzeć mu się zupełnie serio. Microsoft "od zawsze" stawiał na programistów i chyba nikt nie może temu zaprzeczyć. Od narzędzi, poprzez dokumentację aż po wsparcie dla społeczności widać, że w Redmond świetnie wiedzą, że bez aplikacji nawet najlepszy system będzie niczym. W przypadku Metro również to widać. Ogromne zasoby wiedzy i podręczników, przyjazne środowisko programistyczne, rozsądne API... To wszystko dla Metro już istnieje. Oprócz tego, łatwo wykorzystuje się istniejący kod, dzięki czemu "przesiadka" na Metro nie jest tak dużym kłopotem jak mogłoby się wydawać. Choć tak zwani "ITPro" mogą być zazdrośni, to nie da się ukryć, że to nie dla nas powstała pierwsza publiczna wersja Windows 8. Najpierw była specjalna edycja dla programistów. Ktoś, kto jest programistą i nie zatrzymał się w rozwoju powinien już całkiem dobrze znać co najmniej założenia nowej platformy.
  • Działanie – pisałem już i pewnie do znudzenia będę pisał, że aplikacja zgodna z Metro to nie tylko interfejs. To sposób osadzenia w systemie. To realia (słabo dotąd w systemach Windows obecne) w których aplikacji nie wolno wszystkiego. Aplikacja Metro pracuje w swojej własnej piaskownicy, z której ma oczywiście pewne wyjścia "na świat" ale tylko tyle ile jej pozwolimy. Przykładowo, istnieje mechanizm dzielenia się danymi, nieco zbliżony do schowka. Jeżeli chcemy z jednej aplikacji przesłać dane do innej i obie rozumieją określony format – wszystko gra. Ale to system "pilnuje" drogi komunikacji i nic nie stanie się wbrew woli użytkownika. Jeżeli aplikacja zechce skorzystać z drogi komunikacji ze światem zewnętrznym (Internetu, GPSa, kamery, żyroskopu czy czegokolwiek innego), to musi informację o takim zamiarze jasno przedstawić w swoim manifeście. Nie przedstawi – nie skorzysta. Przestawi, to użytkownik wie, co aplikacja może. Całość przekłada się w oczywisty sposób na bezpieczeństwo.
  • Instalacja – poza tradycyjnym podejściem, aplikacje Metro to przede wszystkim Windows Store. Problem dotarcia do całego świata: rozwiązany. Problem zautomatyzowanych aktualizacji: rozwiązany. Problem tworzenia instalatorów: rozwiązany. Problem obsługi opinii, rekomendacji i komentarzy użytkowników: rozwiązany. Można oczywiście tworzyć własne "wynalazki", ale użytkownicy lubią mieć wszystko w jednym miejscu i w ten sam sposób. Windows Store to załatwia bardzo skutecznie.
  • Klienci - wprawdzie Windows 8 nie jest na razie najpopularniejszym systemem na świecie, ale prawie półtora miliarda użytkowników systemów Windows, prędzej czy później do Windows Store zajrzy. Można chyba spokojnie stwierdzić, że drugiego sklepu z taką ilością klientów szybko nie będzie. Dla twórców to raj: założenie konta – 150PLN. 20-30% oddajemy za obsługę, a reszta – do kieszeni. To spory potencjał, więc czemu nie skorzystać? Oprócz pieniędzy za sprzedaż aplikacji, można również zarabiać choćby na reklamach, czy sprzedaży wewnątrz aplikacji: od ubrań w grach, po filtry w aplikacjach graficznych. Z doświadczenia wiem, że nawet proste aplikacje (takie, które w parę godzin potrafiłem sam napisać używając bezpłatnych narzędzi) potrafią w kilka tygodni dotrzeć do wielu tysięcy użytkowników. Poza satysfakcją, może przełożyć się to na zauważalne korzyści finansowe.

To, co dostajemy w efekcie może nie jest w żadnym punkcie rewolucją i czymś dotąd nieznanym. Ale pozbierane w jedną całość daje coś, obok czego trudno przejść obojętnie. Nawet (tak jak ja) nie będąc programistą. Wygląda to naprawdę interesująco i obiecująco. I dlatego warto na Metro patrzeć bardzo uważnie.

Jeżeli ktoś zechciałby wejść w temat głębiej, to warto wiedzieć, że wystartowała niedawno polska platforma poświęcona ludziom, ideom, inspiracjom, narzędziom i wiedzy dookoła Metro. To MetroOne. Jeżeli ktoś nie chce ograniczyć się do biernego czekania na to co nieuchronnie nadejdzie – koniecznie powinien się zarejestrować. Pomijając twardą wiedzę, nawet nie-fachowcy mają szansę przełożenia dobrych pomysłów na konkretną gotówkę w kieszeni.

Autor: Grzegorz Tworek [MVP]