Jak przekonać szefa do MTS

Jak przekonać szefa do MTS

  • Comments 7
  • Likes

Tytuł notki z jednej strony ma nawiązywać do opublikowanego kiedyśtam poradnika "Jak być zadowolonym po MTS" a z drugiej – jest próbą odpowiedzi na pojawiające się na forach pytanie: "Co właściwie mogę powiedzieć swojemu szefowi, żeby mnie na konferencję wysłał?".

Odpowiedź jest o tyle nietrywialna, że na stronie konferencji jest kwota, jaką trzeba zapłacić, ale nie bardzo widać, co dostajemy w zamian. Tak więc, jeżeli dla kogoś nie jest wystarczającym argumentem, że Grzegorz Tworek będzie miał w tym roku jedną sesję, podaję kolejne:

  • MTS to największa Microsoftowa konferencja w Polsce i jest tylko raz w roku. Jej koszt jest znacząco niższy niż koszt dwudniowego szkolenia a daje nie mniej wiedzy.
  • MTS to okazja nauczenia się szerokiego widzenia IT wspieranego przez produkty Microsoft. Nikt na MTS nie pokaże jak wykonywać codzienne zadania, za to można tam zobaczyć jak te wszystkie płatne i bezpłatne produkty można połączyć ze sobą tak, żeby IT było wydajne, bezpieczne i dobrze wspierało działanie firmy.
  • MTS to okazja "dogonienia" rozwoju IT. Wszyscy wiedzą, że tempo rozwoju w tej branży jest wyjątkowo duże a stosowane w praktyce rozwiązania pozostają nieco w tyle. Może warto posłuchać o nowych produktach i świadomie podjąć decyzję o ich odrzuceniu lub wdrożeniu?
  • MTS to sesje prowadzone przez najlepszych specjalistów w branży. Praktycznie każdy prelegent jest osobą techniczną i ma niemałe doświadczenie w stosowaniu prezentowanych rozwiązań w "żywych" systemach. Dzięki takim sesjom, późniejsze samodzielne wdrożenie przebiega znacznie sprawniej, ponieważ na MTS można się sporo nauczyć na cudzych błędach.
  • Na MTS będą ludzie.
    • Pracownicy Microsoft. Proste wymienienie wizytówek może zaowocować szansą na "telefon do przyjaciela" gdy w firmowym środowisku potkniemy się o nierozwiązywalne problemy.
    • Eksperci. W kilka minut można rozwiązać całą masę trapiących naszą firmę problemów technicznych czy licencyjnych.
    • Inni specjaliści. Firmy w Polsce są do siebie naprawdę podobne i warto w kuluarowych rozmowach podsłuchać jak inni podchodzą do kwestii jakiejś ustawy, problemów z użytkownikami czy raportowania dla biznesu. W efekcie, dostajemy wiedzę nie dość, że gotową do użycia, to jeszcze sprawdzoną w praktyce.
    • Wystawcy i partnerzy. Warto posłuchać o gotowych rozwiązaniach, które są dostępne na rynku. Często ich zakup jest znacznie tańszy niż budowanie prowizorek własnymi siłami. Można oczywiście się na to nie zdecydować, ale na pewno warto wiedzieć z czego rezygnujemy.
  • Brak konkretnych tematów sesji to nie przeszkoda. MTS zawsze (a odbywa się praktycznie co roku od sześciu lat) był konferencją na temat wizji IT wspieranego przez ogromne portfolio produktów Microsoft a nie szkoleniem uczącym konfiguracji pojedynczego produktu. W tym roku MTS obejmuje obszary: Chmura publiczna, Chmura prywatna, Bezpieczeństwo, Windows Client, Wdrażanie systemów i aplikacji, Programowanie oraz Visual Studio, Tworzenie aplikacji konsumenckich & User Experience, Tworzenie aplikacji Web, Zespół i projekty, Platforma Aplikacyjna, Office System 2010 – w środowisku firmowym i w chmurze, Biznes. Na pewno w wielu z tych obszarów można coś w działaniu firmowego IT udoskonalić. Warto posłuchać jak Microsoft widzi je w realiach polskich firm i zastanowić się czy nie da się wyciągnąć jakichś praktycznych wniosków zarówno do zastosowania "od zaraz" jak i mogących posłużyć jako długoterminowy plan rozwoju.
  • Wreszcie MTS to fantastyczny motywator. Nic tak nie zachęca pasjonatów IT do działania jak pokazanie im jak szerokie mają perspektywy, jak wiele mogą się jeszcze nauczyć i że gdzieś, ktoś ma wizję opisującą, że wszystko ze sobą współgra i tworzy spójne rozwiązanie. Administrator czy programista napompowany taką wiedzą będzie chciał sprawić, że i w jego środowisku wszystko będzie lepiej działało.

Czy to przekona Waszych szefów? Nie wiem... starałem się, a w skuteczność argumentacji wierzę dlatego, że w moim dziale, to do mnie pracownicy przychodzą prosić o wysłanie ich na seminarium, konferencję czy szkolenie. Tak uargumentowana impreza na pewno uzyskałaby moją akceptację. Dlatego, że widzę, że zyska pracownik, dzięki niemu zyska dział a docelowo – cała firma będzie trochę lepiej przez IT wspierana. A tak naprawdę, właśnie po to IT istnieje.

Autor: Grzegorz Tworek [MVP]

Comments
  • Czyżby to była odpowiedź na dyskusje w newsach na jednym z forów informatycznych? Czy u Ciebie w fimie pracownicy namawiali Cię do tego żebyś ich puścil na MTS czy sam im to zaproponowałeś?

  • Poniekąd jest to odpowiedź na tę dyskusję o której myślimy.

    A co do namawiania - w przypadku MTS sam zaproponowłem, na inne podobne imprezy czasem namawiają i czasem daję się przekonać ;)

  • Pytam zupelnie serio i bez zlosliwosci. Czy MS Ci placi za te klake czy robisz to za frajer?

  • Obawiam się, że tego nie zrozumiesz, ale w twoich kryteriach to chyba do kategorii "za frajer" bardziej pasuję.

  • Wszystko fajnie .... ale ciągle potrzeba 750 złotych ... a to stanowczo za dużo :(

  • Za dużo dla Ciebie czy dla szefa? Szefowie mają zwykle takie kwoty w budżetach na szkolenia i trzeba im tylko wyjaśnić dlaczego MTS a nie coś innego.

  • U mnie szefa nie trzeba namawiać na MTSa, gdyż zwykle sam proponuje wyjazd. Choć w tym roku lekko się zawiodłem przed MTSem. Koszt 750 zł może i nie jest zbyt wygórowany jak na jedną dużą imprezę w roku – szczególnie w porównaniu do szkoleń jak to ująłeś. Jednak szkoda, iż w tym roku nie było zniżek dla społeczności jak kiedyś.

    Druga sprawa to tematyka sesji. Jak dla mnie troszkę za dużo „bujania w obłokach”, a zbyt mało przyziemnych spraw z tematyki IT Pro - ale może dlatego mam takie wrażenie, iż na razie jestem chmuro-sceptykiem :)

Your comment has been posted.   Close
Thank you, your comment requires moderation so it may take a while to appear.   Close
Leave a Comment