Microsoft Technology Summit jest jedyną taką konferencją Microsoft w Polsce, więc trudno się dziwić, że uznawany jest za konferencję najlepszą. Ilość uczestników świadczy o tym, że cieszy się całkiem dobrą opinią a moje prywatne obserwacje potwierdzają to, ponieważ co roku spotykam wiele osób, którzy są na MTS trzeci albo czwarty raz.
Ponieważ wiemy już, że na MTS się wybieramy, to pierwszy dylemat za nami. Idziemy. I mimo, że pozornie poziom satysfakcji zależy tylko od organizatorów i prelegentów – odpowiednio sprytny plan pomoże uczestnikom cieszyć się naprawdę udaną imprezą.
Po pierwsze: Dobrze wybierz sesje. Wbrew pozorom to nie jest trywialne. Na podstawie swoich doświadczeń z różnych konferencji proponuję:
Po drugie: Zastanów się, co chcesz zobaczyć poza sesjami. Do wyboru masz:
Po trzecie: Jedzenie i picie.
I podejdź do wszystkiego na luzie. Można nastawić się "to jest wszystko beznadziejne" jednak przy takim nastawieniu od razu lepiej za te same pieniądze pójść ze znajomymi do restauracji niż na "złą" konferencję.
MTS co roku zbiera świetne oceny i naprawdę niedużo trzeba, żeby naprawdę dobrze wykorzystać te dwa dni, dodatkowo mając z tego trochę przyjemności.
Na koniec dodam, że w najmniejszym nawet stopniu nie jestem zaangażowany w organizację MTS. Lubię tą imprezę i im więcej ludzi będzie z niej zadowolonych tym lepiej.
Autor: Grzegorz Tworek [MVP]
Świetny post!!!
Myślałem o napisaniu podobnego jak wrócę z USA, ale widzę, że mnie wyręczyłeś (więc pewnie u siebie tylko dopiszę link tutaj).
Mogę tylko potwierdzić wszystko co napisałeś, poza jedną rzeczą. W tym roku zrezygnowaliśmy z tłumaczenia obcojęzycznych sesji. Zainteresowanie tłumaczeniem w zeszłym roku było dosyć niskie, a wykorzystanie zestawów na miejscu jeszcze niższe. A koszty były naprawdę spore. Woleliśmy je przeznaczyć na inne rzeczy.
co do "po drugie" i zdania:
"Podejdź do stoiska społeczności i dowiedz się, czy nie znajdziesz dla siebie czegoś ciekawego. MTS jest raz w roku a spotkania grup – zazwyczaj raz na miesiąc. A poziom techniczny często w niczym nie ustępuje, mimo skromniejszej oprawy."
dodam tylko, że tak na prawdę na spotkaniach grup często można spotkać tych samych ludzi, którzy mają sesje na MTS więc choćby z tego powodu poziom grup jest naprawdę wysoki
a jeśli mogę doradzić co do punktu "po trzecie" :)
ja by nie stać kolejkach po obiad (które tylko na początku są zwykle gigantyczne ;) po prostu idę tam gdzie nie ma kolejek - na herbatkę i ciastka :) - taka sprytna strategia, która pozwala mi przeżyć ;) te parę chwil do obiadu bez stania w kolejkach
Basiu, herbatke będe miał ze sobą, upss. ale tylko w pre-conference evening.
No niby racja. Memento dość uniwerslane.
Idź na jakąś "gwiazdorską" sesję. Istnieją naprawdę świetni prelegenci i pewnie paru z nich lubisz. Wybierz się do takiego na sesję nawet, jeżeli sam temat Cię nie skusił.
---
Tutaj bym mocno uważał. Jeśli są to sesje 100-200 to ok. Jednak jak ktoś nie znający danej technologi wpadnie nagle na sesję 300-400 to może wyjść rozczarowany i załamany brakiem wiedzy :( Czasem dobry sposób prezentacji nie wystarczy. Ale fakt, warto się wybrać na co najmniej jedną sesję prowadzoną przez zagranicznych prelegentów.
krótkie pytanie: czy na mts warto zabrać ze sobą laptopa? może być do czegoś potrzebny?
Pod kątem konferencji nie warto. O ile mi wiadomo, nie ma nigdzie potrzeby skorzystania z własnego komputera. Jeżeli prywatnie masz z jakiegoś powodu na to ochotę - oczywiście bierz.
cześć,
porządne (jak zwykle) podejście do tematu :)
z mojej strony dodam tylko, że jeśli ktoś był niezadowolony z poziomu sesji albo nie dowiedział się np. że "pod SharePoint da się wyklikać w SPD maszynę stanów" to znaczy na 100% - nie zastosował podpunktu 1 z punktu 1.
Ważne jest postawienie sobie celów przed sobą (!), po co mi ta konferencja, czego chcę się dowiedzieć
komentarzy na wss.pl rugających prelegentów dość sporo a wiem z doświadczenia, że liczy się ciekawe podejście do tematu, wiedza i humor :) - dokładne w tej kolejności, najlepiej
pozdro
Robert Chyra