Skrzywienie konsultanta

Skrzywienie konsultanta

  • Comments 12
  • Likes

Większość mojej pracy polega na budowaniu rozmaitych rozwiązań czasem na papierze, czasem w laboratorium a czasem u klienta. Mam do dyspozycji subskrypcję Technet i MSDN tak swoją prywatną (jako MVP) jak i firmową, ponieważ partnerzy Microsoft mają do niej dostęp. Do tego wszystkiego dochodzi względnie łatwy dostęp do rzetelnej wiedzy o najlepszych praktykach, sugerowanych wymaganiach i przyjętych standardach. W efekcie nie ma praktycznie rozwiązania, którego nie dałoby się na papierze lub w laboratorium zbudować.

I stąd właśnie bierze się owo tytułowe skrzywienie.

Jaki serwer? Najnowszy! Jaka edycja? No przecież nikt nie zejdzie poniżej Enterprise... Na tym SQL? Jasne... Oczywiście też tylko Enterprise. Wiele logicznych komponentów? Proszę bardzo, dwa kontrolery domeny, dwa (a może więcej) węzłów klastra pod SQL, dedykowana maszyna pod Reporting Serivces, serwer aplikacyjny, odrębna maszyna do zarządzania tym wszystkim i tak dalej... I działa pięknie i na papierze dobrze wygląda i w ogóle cudo takie, że chciałoby się artykuł i case study napisać, żeby pochwalić się jak to ładnie wystrugaliśmy.

Problem w tym, że taki projekt mniej podoba się klientowi. Nie docenia on czystości rozwiązania, nawet nie chce zajrzeć w oficjalne best practices, nie interesuje go wizyta w laboratorium i w ogóle ani trochę nie rozumie naszego zachwytu. Klient patrzy na cenę. I okazuje się, że klaster SQL to tak nie bardzo wchodzi w grę, a w ogóle to on myślał, że kupi jeden serwer a nie osiem i że te wersje Enterprise to jakieś strasznie drogie i że jeżeli to faktycznie musi tyle kosztować, to może on zrezygnuje na razie i jeszcze się zastanowi... A miało być tak pięknie...

Mądrzejszy (taki, który już kiedyś spotkał konsultantów) klient zapyta: "A nie pójdzie to na wersji Standard? Obejdziemy się bez klastra." I tu konsultant zaczyna zachowywać się dziwnie... Przebąkuje, że nie zna się na licencjonowaniu, albo mówi że sprawdzi bo w praktyce musi zweryfikować, albo robi jeszcze coś innego, co zwykle konsultanci wykonują jak ich ktoś zapyta o coś, czego nie wiedzą.

Drugim, zupełnie innym przypadkiem jest konsultant, który nigdy nie widział wersji standard i nagle zobaczy ją u klienta w produkcyjnym środowisku. Klika po raz dziesiąty na właściwościach i głośniej lub ciszej mówi "dziwne, ta opcja zawsze tu była..."

A tymczasem wystarczyłoby dobrze znać różnice pomiędzy edycjami i od czasu do czasu skorzystać ze "zwykłych" wersji zamiast super-hiper-wypasionych edycji dostępnych dla każdego konsultanta ale niekoniecznie dla każdego klienta.

Konsultanci! Używajcie wersji Standard.

Klienci! Wymagajcie jasnego (najlepiej pisemnego) uzasadnienia każdej innej niż Standard licencji.

Wszystkim będzie żyło się łatwiej. Być może również długo i szczęśliwie, ale to już niekoniecznie kwestia licencjonowania...

Autor: Grzegorz Tworek [MVP]

Comments
  • (...)Przebąkuje, że nie zna się na licencjonowaniu, albo mówi że sprawdzi bo w praktyce musi zweryfikować, albo robi jeszcze coś innego, co zwykle konsultanci wykonują jak ich ktoś zapyta o coś, czego nie wiedzą.(...)

    Jedyną prawidłową odpowiedzią konsultanta na zapytanie sie go o coś czego nie wie jest "Nie wiem, sprawdzę\dowiem się". Wiekszość konsultantów niestety ma z tym problem ;).

  • To chyba temat na odrębny artykuł... Problem konsultanta z przyznaniem się do niewiedzy to zjawisko nie tylko ze świata IT.

    IT ma dodatkowo tą specyficzną cechę, że nie da się znać na wszystkim a klient u siebie w środowisku prawie na pewno znajdzie coś, czym każdego konsultanta zaskoczy.

    A może po prostu wystarczy być na tyle dobrym w działce X, żeby dostając pytanie z działki Y móc powiedzieć "nie wiem, nie moja działka" i nie nadwyrężyć własnego ego...? Im więcej wiesz o AD, tym bardziej przekonany jesteś, że wcale nie musisz wszystkiego wiedzieć o SQL i odwrotnie.

    Chyba za bardzo na psychologię schodzimy, żebym jako prosty inżynier mógł się wypowiadać Nie wiem, nie moja działka... ;D

  • Precz z wersjami standard! Enterprise for everyone! Bitlocker tu, a MediaCenter tam... to przecież chore jest.

  • To kupuj zawsze Enterprise i Ultimate :)

    Mamy wolność i część ludzi wybiera niższe edycje. Prawdopodobnie dlatego, że bardziej im one w ogólnym podsumowaniu pasują. Czemu chciałbyś ich zmuszać do droższych rozwiązań?

  • Tia...  Standarda się zachwiewa. Będzie XP Home, i a serwer to SBS :)

    A tak swoją drogą w moim pierwszym projekcie robionym z WielkimIWażnym integratorem (ja tam byłem podwykonawcą tegoż) usłyszałem zdziwienie w głosie, że chcę by projekcie technicznym znalazł sie rozdział poświęcony licencjonowaniu. I że musi porozmawiać z handlowcem :)

  • Ziembor... To prawie tak jak w starym informatycznym dowcipie o tym ilu programistów trzeba do wkręcenia żarówki...

    Jak to o licencjonowaniu? Przecież on jest inżynierem a nie sprzedawcą!

  • @Ziembor

    I bardzo dobrze że chciał się skonsultować z handlowcem bo w takim wypadku czasami kwestie handlowe są ponad technicznymi (może i Std by wystarczyło ale celem naszym jest sprzedanie Ent :) ) ...

  • Ja się tez ucieszyłem, że musi porozmawiać z handlowcem. To był dobry konsultant. Dużo się od niego nauczyłem. :)

    A tak swoją droga jest poza technetem/MSDN-em oraz SQL Developer Edition jeszcze jedno źródło skrzywienia. Firmy partnerskie MSFT w ramach benefitów prawo do użycia określonych licencji. Wszystko w najwyższych możliwych wersjach i oczywiście tylko najnowsze. :)

  • A ja pamietam moje piersze szkolenie w altkom gdzie na moje pytanie, a co z wersja standard i dlaczego wszsystko jest na Advanced (tak kiedys to sie nazwalo) powiedzial mi MCT ze dlatego bo jest bardziej stabilny i ze standard do pozaznych zastosowan sie nie nadaje ;)

  • To był dogłębnie wykształcony MCT... ;)

    Aż jestem ciekawy kto to, bo ten światek jest mały. Ale może nie pisz tutaj ;)

  • Grzesio - jest jeszcze jedna rzecz o której nie wspomniałeś - czasem strugamy pewne rozwiązania dla Klienta (oczywiście u siebie na edycjach Enterprise) opieramy się o pewne featurey - potem przychodzimy do Klienta i ZONK! ktoś źle sprawdził (lub wogóle tego nie zrobił) i okazuje się że nasze rozwiązanie zamiast z supportowanych featurów zaczyna korzystać z ręcznie struganych "funkcjonalności" (lub co gorsza przestaje w ogóle mieć rację bytu).

    Panowie/Panie konsultanci - zanim przygotujecie jakiś kawałek rozwiązania sprawdźcie (z potwierdzeniem na piśmie) że Klient ma mieć taką a nie inną wersję softu ...

  • No zdarza się i tak... ;)

    Z tym potwierdzaniem na piśmie to uważałbym... nie o to chodzi, żeby Klienta osaczyć toną papierków w celu ochrony własnego siedzenia. Już lepiej w projekcie założyć dodatkowe pół dnia na rozpoznanie środowiska.

Your comment has been posted.   Close
Thank you, your comment requires moderation so it may take a while to appear.   Close
Leave a Comment