Okna szerzej otwarte

O Open Source i Microsoft.

Office 2010 i Linux - tak, to możliwe. Ale tylko w sieci (na razie :-))

Office 2010 i Linux - tak, to możliwe. Ale tylko w sieci (na razie :-))

  • Comments 1

Stałem się - dość niechcący i przypadkowo zresztą - posiadaczem komputerka typu netbook. Ot, taki najprostszy i najtańszy chyba sprzęcik, ale całkiem zgrabny. Windows XP na pokładzie i żadnych zobowiązań wobec tego komputera (czyt. nie jest służbowy, więc nie muszę spełniać żadnych naszych standardów bezpieczeństwa sieci wewnętrznej). Natychmiast postanowiłem wykorzystać go do testowania nowości. Bo XP - mimo, że zacny - to trochę jest już leciwy. Visty raczej komputerek nie pociągnie. Windows 7 - hmmm, nie ucieknie, jeszcze zdążę. Windows 8 - zaraz, wolniej, ale się rozpędziłem...

No to jakie nowości?
Od jakiegoś czasu obserwowałem sobie Jolicloud. Distro Linuxa dedykowane dla netbooków (z tą dedykacją to prawda - nie poszło w żaden sposób na moich dwóch regularnych laptopach :-), ale może to wina zabezpieczeń...). Parę minut i miałem ściągnięty instalator Joli. Czas jakiś później - komputer ma dwa systemy i mogę się pobawić. O wrażeniach napiszę innym razem (zresztą - jeśli się dogadam to najpierw napiszę to dla prasy Linuxowej :-)). Tutaj i teraz tylko jedna obserwacja.

Joli zainstalował się sprawnie - po uruchomieniu całkiem przyjemne doświadczenie, bardzo nowoczesny wygląd, w miarę intuicyjny, aż się chce pracować dotykając paluchem (niestety, komputerek nie ma dotykowego ekranu). Zacząłem przeglądać co w tej dystrybucji znajdę, żeby komputer przestał być gadżetem. Ok, jest OpenOffice. No tak, ale to trochę bez sensu w takim ładnym, nowoczesnym środowisku (moim córkom Joli podoba się niezmiernie... prawie jak Windows 7 :-)) instalować sobie coś, co wygląda (o funkcjonalności nie mówię) jakby ktoś zapomniał napisać interfejs. Więc szukam dalej i - ZONK - "Office Live"!! Oczywiście, że kliknąłem.
Nieee, cudów nie ma. Nie jest to instalator linuxowej wersji Live Essentials, a tylko skrót do http://office.live.com - ale jednak byłem zaskoczony (pozytywnie) zamieszczeniem tego linku.

To jest dobry przykład otwartości i interoperacyjności. Twórcy Jolicloud byli na tyle otwarci, by zauważyć, że jest trochę ludzi na świecie korzystających z Hotmail/Live Mail (360 mln - czyli 2,5 raza więcej niż GMail - wg. Business Insider, 06/2010) , którzy mogą więc chcieć nadal używać swoich dokumentów, wgranych na SkyDrive i w panelu instalacji aplikacji pojawił się odpowiedni odnośnik.

Z drugiej strony - nareszcie sieciowe narzędzia i usługi Microsoft nie są ograniczone dla jednej tylko przeglądarki czy jednego systemu operacyjnego. Mając Linuxa czy Makówkę - swobodnie można użyć sieciowych wersji aplikacji Office Web Apps. IE, FireFox, Chrome - nie ma znaczenia...

Oczywiście - Office Web Apps nie są w 100% kopią aplikacji lokalnych. Nie dostarczają pełnej funkcjonalności jaką znamy. Ale pracuje się z dokumentami w trybie WYSIWYG, zachowane jest prawidłowe fomatowanie oryginału, wszystkie podstawowe funkcje edycyjne są dostępne. Najważniejsza jest możliwość jednoczesnego edytowania dokumentów przez kilka osób. Łatwo się udostępnia takie dokumenty zarówno w swojej sieci Windows Live, jak i poza nią (dowolnym osobom posiadającym jakikolwiek adres poczty elektronicznej). Lepiej jest dokumenty udostępniać w ten sposób niż przesyłać mega załączniki. I nie jest ważne jakiego systemu, przeglądarki czy pakietu biurowego używa odbiorca - i tak będzie mógł czytać i edytować udostępniony dokument (jesli damy mu takie prawo) bezpośrednio w przeglądarce. I dotyczy to także telefonu - idea "3 ekrany" żywa i w wersji interoperacyjnej :-).

Comments
  • Aż ściągam i będę na swoim netbooku próbował :D

Page 1 of 1 (1 items)
Leave a Comment
  • Please add 8 and 8 and type the answer here:
  • Post