ewangelista.IT
Mariusz KędzioraIT Pro EvangelistMicrosoft Polska
Nazywam się Mariusz Kędziora i pracuję w polskim oddziale Microsoft w dziale Developer & Platform Group (DPG) jako IT Pro Evangelist.
W blogu postaram się przekazywać Wam ciekawe informacje o technologiach Microsoft w trochę luźniejszej formie niż to jest w dokumentacji czy na oficjalnych stronach Microsoft.
This post is provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
W środę miałem niezwykłą przyjemność odwiedzić oddział Microsoft we Wrocławiu. Niezbyt wiele osób wie, że mamy tam od pewnego czasu dodatkowe biuro.
To dosyć specyficzny oddział, który moim zdaniem warty jest napisania o nim osobnego wpisu na blogu.
Historycznie Microsoft w Polsce (gdzie istnieje od 1992 roku) miał jedno biuro - w Warszawie. Przez pewien czas pojawiło się małe biuro w Katowicach, ale stosunkowo szybko zostało zamknięte (i przeniesione do Warszawy).
Przez długi czas więc, jedyna siedziba Microsoft Polska była w Warszawie, gdzie pracuje aktualnie ponad 300 osób (więcej o samym biurze w Warszawie jeszcze kiedyś napiszę na pewno).
W 2008 roku pracownicy Microsoft dostali informację, że Microsoft Corp przejął międzynarodową firmę Ciao!, która specjalizowała się w serwisach porównujących ceny w sklepach (działającą w kilku krajach Europy). Firma Ciao! miała też swoją siedzibę w Polsce (poza Niemcami i Rumunią), właśnie we Wrocławiu.
W związku z tym Ciao! we Wrocławiu stało się drugim oddziałem Microsoft w Polsce (i aktualnie tylko te dwa oddziały są w naszym kraju).
Ale przyznam się, że przez te prawie 3 lata miałem znikome pojęcie o tym co dzieje się we Wrocławiu i co tak naprawdę ludzie tam zatrudnieni (aktualnie ponad 90 osób) właściwie robią.
A że miałem okazję być w środę we Wrocławiu na spotkaniu w tym biurze, i dowiedzieć się więcej nad czym pracują tamtejsze zespoły, to uważam, że warto o tym napisać szerzej, bo robią naprawdę dużo!
Sam oddział we Wrocławiu bardzo się różni od tego w Warszawie, bo tutaj są ludzie, którzy bardzo mocno maczają swoje palce w produktach, z których korzysta wielkie grono osób na świecie. W Warszawie mamy raczej pojedyńcze osoby (pewnie nawet mniej niż 3) które miałyby pośredni (nie mówiąc o bezpośrednim) wpływ na produkty Microsoft.
To co zaobserwowałem to, że ludzi we Wrocławiu można podzielić na 3 grupy (zespoły):
Założenia i pomysły dotyczące wyszukiwarki Microsoft, czyli Bing, powstają głównie w Redmond. Ale jest kilka tzw. Search Technology Center (STC), które istnieją w kilku regionach świata.
Jednym z takich centrów jest STC Europe (uruchomiony w 2008 roku), w ramach którego od 2010 roku działa grupa w Polsce. Grupa z Wrocławia jest aktualnie drugą co do wielkości grupą z STC Europe (po Londynie, a przed Paryżem i Monachium).
Są to ludzie, którzy przygotowują pewne, określone elementy i funkcjonalności wyszukiwarki Bing. Ludzie w Polsce zajmują się aktualnie 4 takimi elementami. To tu powstaje kod tych elementów/funkcjonalności, ale czasem też pomysły wypływające z zespołu w Polsce są implementowane na całym świecie.
Jeśli wejdziecie sobie na bing.com i Wasze ustawienia lokalizacji będą określone jako "United States" to poza klasycznym widokiem samego pola wyszukiwania pojawią się Wam tzw. verticale, które pewnie dobrze znacie.
Chodzi o zakładki zawężające wyniki wyszukiwania (choć to bardzo bardzo duże uproszczenie) takie jak np. Images, Videos, Shopping, News, itp.
Otóż jedną z tych zakładek z którą bardzo dużo wspólnego ma Microsoft we Wrocławiu jest Bing Shopping. To zakładka pozwalająca robić bardzo dużo rzeczy związanych z zakupami. Bo od prostego wyszukiwania informacji o produktach, poprzez mnóstwo recenzji (agregowanych z różnych źródeł), rankingi produktów, aż do możliwości zakupienia tych przedmiotów.
Konkretny przykład - w najnowszym buildzie wyszukiwarki Bing Shopping 9 z 11 nowych "ficzerów" powstało właśnie w Microsoft we Wrocławiu.
Jedyne czego w tym kontekście żałuję, to że elementy te, póki co, pisane są na rynek amerykański. Niestety, z przykrością muszę powiedzieć, że nie jestem uprawniony do opowiadania o planach Binga w stosunku do rynku polskiego (choć wiem, że to pytanie, które bardzo często się pojawia od Was) :(
To w zasadzie były podwaliny do powstania całego oddziału Microsoft we Wrocławiu. Ciao! przed przejęciem przez Microsoft operowało na 7 rynkach europejskich (niemiecki, angielski, hiszpański, francuski, włoski, holenderski i szwedzki).
Po przejęciu przez Microsoft mechanizmy Ciao! zostały wykorzystanie w Bing Shopping dla tych własnie rynków. Czyli wchodząc na Bing w tych krajach i wybierając Shopping zostaniemy przekierowani do witryny Ciao!
Zespół w Polsce zajmuje się dwoma aspektami - developmentem front-endu oraz aspektami UX (User Experience i User Interface).
I na koniec już podsumowując moje przemyślenia nt. oddziału Microsoft we Wrocławiu - super było się dowiedzieć z pierwszej ręki tego co robią nasi ludzie tam. I jeszcze lepsze jest to, że faktycznie mają oni bezpośredni wpływ na powstające produkty/usługi (nawet jeśli z dosyć wąskiego i póki co mniej dostępnego w Polsce zakresu).
Myślę, że dzięki temu spotkaniu ja dowiedziałem się więcej + poznałem ludzi, dzięki którym może uda mi się raz na jakiś czas napisać o tym jaki wpływ mają Polacy na produkty Microsoft (póki co związane głównie z Bing na rynek amerykański i kilka europejskich).
Raz jeszcze wielki dla chłopaków z Wrocławia: Andrzeja, Czarka, Pawła i Konrada.
Mało info, mało! To jest hańba! :]
@Rem-8: Pisałem już gdzieś, że z wizyty niestety będę mógł opowiedzieć pewnie 5-10%... No takie życie :) Ale może jak konkretniejszy pytania się pojawią to może chłopaki (i dziewczyny) z Wrocławia coś więcej dorzucą :)
"Niestety, z przykrością muszę powiedzieć, że nie jestem uprawniony do opowiadania o planach Binga w stosunku do rynku polskiego" - a kto jest uprawniony? Poproszę namiary na tę osobę.
@nazwa: Myślę, że Steve Ballmer lub w ostateczności Qi Lu.
Fajnie że wjechałeś sobie na 11 piętro Globisu we Wrocławiu bo jest stamtąd całkiem ładny widok ... szkoda tylko że jesteś bardzo subiektywny w ocenie tego co widziałeś.
Może zamiast wysłuchiwać 'oficjalnych' bajeczek (jak to ludziom 'żyje się lepiej' za M$) zaprosiłbyś na wieczorne piwko ludzi tam pracujących od kilku lat – Dowiedziałbyś się wtedy jak M$ zniszczył bardzo fajną firmę, atmosferę pracy, relację między pracownikami i jeszcze masę innych rzeczy. Wiedziałbyś też do jakich absurdów i debilizmów dochodzi gdy należysz do M$ ( wilczek.tk/.../80 – krótka notka kolegi który już tam nie pracuje )
Oszczędziłbyś też może internautom tej czczej gadaniny gdybyś wiedział ile osób po przejęciu Ciao! Przez M$ z własnej woli (lub też nie) opuściło firmę którą tworzyli praktycznie od początku.
Nie wiesz (a może nie chcesz wiedziec) do jakich absurdów, idiotyzmów, marnowania czasu, pieniędzy, ludzkiego zaangażowania tam dochodzi a mimo to piszesz w samych superlatywach o M$ bo zobaczyłeś pewnie ładne biuro , wypasiony pokój socjalny, pełną lodówkę, sztuczne uśmiechy na twarzach pracowników itp.
Na szczęście od dawna nie mam z tą firmą do czynienia i jestem szczęśliwym człowiekiem ! Jeżeli ktoś z was napalił się na pracę w M$ niczym "arab na kurs pilotażu" to radzę przestudiować inne bardziej obiektywne blogi, fora, czy też opinie ludzi którzy mają lub mieli wątpliwą przyjemność tam pracować (za rządów M$).
Sama firma Ciao! Była jedną z najlepszych firm w jakich dane mi było pracować, niestety wszystko co dobre – szybko się kończy.
Pozdrowienia dla starej ekipy Ciao!
Miło, że piszesz o wrocławskim oddziale - to się chwali! Tym bardziej, że wrocławski oddział ma się czym pochwalić.
Całkiem zgrabnie opisałeś czym się tutaj zajmujemy - może trochę zbyt pobierznie, ale przynajmniej jest pogląd co się tutaj dzieje.
Żałuję, że nie wiedziałem, że będziesz u nas w biurze - chętnie spotkałbym się z Tobą osobiście (wczęśniej tylko zostawiłem parę komentarzy na blogu oraz wymieniliśmy parę maili). Mam nadzieję, że nie jest to Twoja ostatnia wizyta we Wrocławiu.
@!M$: Sam nie bardzo wiem od której strony zacząć odpowiedź, ale może spróbuję...
1. Ja do Wrocławia nie pojechałem, żeby rozmawiać z ludźmi i pytać _jak im się pracuje_. Pojechałem tam, żeby dowiedzieć się _co ludzie tam robią_. Więc ciężko mówić o subiektywności dotyczącej warunków pracy.
1a. Ale powiem tak - Ci, z którymi miałem okazję rozmawiać byli zadowoleni z tego co robią. I podobnie bardzo jest ze mną. To, że czasem narzekam na jedną czy drugą procedurę nie znaczy, że korporacja jest zła do szpiku kości.
2. Nie znam się może na tym zbyt dobrze, ale mam wrażenie, że w sytuacji przejmowania jakiejś firmy przez inną firmę zawsze są takie czy inne sytuacje mało komfortowe. Nie wszystko się udaje zrobić idealnie i pewnie zawsze może być lepiej, ale też zawsze znajdą się niestety osoby w takim czy innym stopniu niezadowolone (i to ich święte prawo).
3. Ale publiczne żale kolegi, który już tu nie pracuje - moim zdaniem - są całkowicie nieprofesjonalne.
4. A propos procedur i innych takich. Korporacje czasem rządzą się swoimi specyficznymi prawami i mając 2 osobową firmę wiele rzeczy można zrobić szybciej, prościej, łatwiej - wiem o tym, bo przechodziłem przez to. Ale moim zdaniem to kwestia wyboru - możesz pracować w tej korporacji znając specyfikę takich miejsc albo możesz założyć swoją firmę czy pracować w małej rodzinnej firmie. To Twój wybór... Ale publiczne narzekanie na to jaka to korporacja jest zła... Cienkie to dla mnie jest.
5. Mnie "ładne biuro , wypasiony pokój socjalny, pełną lodówkę" nie nakręca tak nagle, bo takie rzeczy mam w firmie od 4 lat. Więc zobaczenie ich ponownie nie powoduje, że nagle zaczynam pisać w samych superlatywach.
6. Jeśli Ty zdecydowałeś się odejść z Microsoft - to Twoje święte prawo i widocznie Tobie to nie pasowało (czy kilku innym osobom). Jednak jakoś tym pozostałym 400 ludziom w Polsce to pasuje i nikt nikogo tu pod pistoletem nie trzyma. Kto ma ochotę to rezygnuje z takiej pracy i już. I pozwól mi/nam mieć dobre zdanie o swojej firmie (bo ja naprawdę takie mam w 99%). I proszę Cię - nie nazywaj nas "arabami na kursie pilotażu".
I moim zdaniem koronnym argumentem, że pewnie w 99% przypadkach nie jest tak źle - jest to, jakie nagrody Microsoft dostaje od swoich pracowników - i dostaje je regularnie. Dodam, że nagrody zdobywane w anonimowych badaniach (gdzie pracownik nie musi się bać o utratę pracy jeśli źle coś napisze).
I na koniec - nie zabraniam Ci mieć złego zdania o swoim byłym pracodawcy. Ale uszanuj też zdanie ludzi, którzy są zadowoleni z tego pracodawcy. I pamiętaj, że wyjątki potwierdzają regułę.
@Rafal: Opisałem to pobieżnie, bo część rzeczy mogłem napisać a innych nie :) A poza tym może będzie okazja w przyszłości rozwinąć ten temat :)
Niestety kalendarz naszej wizyty był mocno napięty (i tak nie wyrobiliśmy się ze wszystkim), ale może będzie jeszcze okazja się spotkać :)
Witka,
Pracowałem w wielu korporacjach (od 300 do 5000 pracowników) i można trochę pogeneralizować, to znaczy uważam że to co napisal !M$ jest prawdą ale tak to po prostu jest. Korporacja = procedury. Stwórz firmę która zatrudnia 10.000 ludzi ... bez procedur zginiesz bo będzie wolna amerykanka. Ile ludzi tyle pomysłów. Korporacja rządzi się swoimi prawami. Procedury ratują korporację przed zagładą, ale również niosą ze sobą konsekwencje. Pracowałem też w firmie rodzinnej 30 osób... też wiele rzeczy bym zmienił (burdel w obowiązkach). Po prostu na świecie pewne rzeczy są i biegną swoim torem, i jedni ludzie w to wchodzą, inni nie. Zależy jakie masz podejście do życia. Jeden zostaje hydraulikiem, inny buduje drogi, jeszcze inny pracuje dla MS.
Z drugiej strony uważam że korporacja zbyt duży nacisk kładzie na PR. Widzę to tak: jest błąd na stronie wss.pl, piszę o tym na forum. Pierwsza uwaga od redakcji: są procedury, nie trzeba na forum, można zgłosić osobiście. Jest niezadowolony pracownik, narzeka publicznie ... i odpowiedz od załogi : publiczne narzekanie jest nieprofesjonalne. Co za bzdura. Marketing zabija ludzkie zachowania. Po prostu ludzie są jacy są. Jedni zmienią prace i siedzą cicho, inni głośno narzekają. Ja rozumiem ze MS Polska to głównie marketing, no ale bez przesady nie mów że ktoś jest mało profesjonalny bo się światu wyżalił że w MS było mu źle. W tym tempie niedługo korporacje zaczną pozwy składać, bo ktoś publicznie narzeka na nie. Mariusz, o jakim profesjonaliźmie mówisz ? A może ten gościu jest na prawdę mega profesjonalnym pracownikiem który się po prostu nie odnalazł w nowych korporacyjnych realiach.
Pozdrawiam, i życzę szczęścia obu stronom :)
Nie napisałeś, że 100% obsady wrocławskiego Search Technology Center - Europe stanowią vendorzy. Niezorientowanym wyjaśniam - vendor to pracownik outsourcowany, dostarczony przez firmę zewnętrzną. W tym akurat przypadku przez SMT Software, wrocławską firmę software'ową. Tak jest bez wątpienia taniej i łatwiej, jednak jest jeden temat który z czasem zacznie nabrzmiewać: vendor nie ma ścieżki awansu. Owszem, praca jest dość ciekawa, warunki płacowe dobre, infrastruktura wyśmienita, ale w dłuższej perspektywie ludziom zacznie to przeszkadzać.
Co do domniemanego nieprofesjonalizmu - Mariusz, korpobzdury trzeba na głos piętnować i wyśmiewać. Byłeś w kuchni? Robiłeś kawę? Widziałeś nalepki na zgrzewce mleka? Mleko przyjechało z Wawy kurierem.
@Obiektywny Paweł "Widzę to tak: jest błąd na stronie wss.pl, piszę o tym na forum. Pierwsza uwaga od redakcji: są procedury, nie trzeba na forum, można zgłosić osobiście."
redakcja wss.pl akurat mało wspólnego z korporacyjnością - ani pracownikami, ani vendorami Microsoft Sp. z o.o. nie jesteśmy. I specjalnie się w procedury PR nie bawimy - raczej staramy się sprawnie rozwiązać te problemy które są do rozwiązania natychmiast, i dopilnować by te które muszą dłużej poczekać były w końcu rozwiązane. Choć powtórzę to co zwykle piszę: szybciej ileś problemów rozwiązuje się zgłaszając bezpośrednio a nie przez forum. M.in. dlatego, że te kanały są lepiej monitorowane.
@Obiektywny Paweł:
"Jest niezadowolony pracownik, narzeka publicznie ... i odpowiedz od załogi : publiczne narzekanie jest nieprofesjonalne. Co za bzdura. (...) nie mów że ktoś jest mało profesjonalny bo się światu wyżalił że w MS było mu źle. (...) Mariusz, o jakim profesjonaliźmie mówisz ? A może ten gościu jest na prawdę mega profesjonalnym pracownikiem który się po prostu nie odnalazł w nowych korporacyjnych realiach."
No to mój osobisty komentarz (nie ingerujący totalnie w to gdzie pracuję) - ja gdybym był jakimkolwiek pracodawcą nie przyjąłbym takiego człowieka w przyszłości (albo przynajmniej 5 razy bym się zastanowił). Publiczne narzekanie na swojego pracodawcę IMHO do niczego nie prowadzi.
Rozumiem sytuacje kiedy pracodawca świadomie i z premedytacją Cię oszukał, kiedy nie zapłacił Ci za wykonaną pracę czy inne drastyczne rzeczy... Wtedy może i warto ostrzec potencjalnych przyszłych pracowników. Ale nie w sytuacji kiedy jak sam piszesz "nie odnalazł się w nowych koporacyjnych realiach" (a 400 osób nadal się w nich znajduje i nikt z tych 400 osób nie czuje się oszukany).
Moim zdaniem to, że ktoś sobie nie poradził w nowych warunkach (lub nie pasowało mu po prostu!!!) nie powinno być powodem do publicznego narzekania. I dlatego takie podejście uznaję za nieprofesjonalne (ale nie odnosi się to co np. wiedzy takiego człowieka - może i wiedze miał i w tym jest profesjonalistą, ale swoim zachowaniem pokazuje kilka innych rzeczy).
@Vendor:
"Nie napisałeś, że 100% obsady wrocławskiego Search Technology Center - Europe stanowią vendorzy."
A dlaczego miałbym tak bardzo na to zwracać uwagę? Podobnie jest w Warszawie. I zapewniam Cię, że podobnie jest w innych firmach. Ale jeśli ktoś przyjmuje się do pracy na określonych wcześniej warunkach to dlaczego później ma narzekać jak mu jest źle. Mamy wolny rynek i kiedy mi się praca nie podoba to ją zmieniam (albo przynajmniej staram się to zrobić bez rozgadywania się dookoła jak to im jest źle).
"vendor nie ma ścieżki awansu. Owszem, praca jest dość ciekawa, warunki płacowe dobre, infrastruktura wyśmienita, ale w dłuższej perspektywie ludziom zacznie to przeszkadzać."
Jeśli chce to może mieć ścieżkę awansu (i się rozwijać). Znam wiele osób, które zaczynały pracę jako vendorzy, a później mieli łatwiejszą drogę do zatrudnienia w klasyczny sposób. I znowu wracam do tego co piszesz, że warunki płacowe dobre, itp. - no skoro się ktoś przyjął na takich warunkach to znał zasady i możliwości. Jeśli komuś to zacznie przeszkadzać to zawsze może poszukać możliwości w inny sposób.
"Co do domniemanego nieprofesjonalizmu - Mariusz, korpobzdury trzeba na głos piętnować i wyśmiewać. Byłeś w kuchni? Robiłeś kawę? Widziałeś nalepki na zgrzewce mleka? Mleko przyjechało z Wawy kurierem."
Nie byłem w kuchni, nie piłem kawy... Ale jeśli takie rzeczy uważasz, że trzeba publicznie piętnować i wyśmiewać... To moim zdaniem lepiej dla Ciebie i innych by było jakbyś albo zgłosił takie rzeczy w dużo lepszy i odpowiedniejszy sposób albo poszukał miejsca gdzie może jest mniej "korpobzdur". Mi jeśli coś przeszkadza - to wiem jak to zgłosić, żeby przyniosło efekty i nie muszę tego robić publicznie.
I naprawdę bez obrazy - nie piszę tego, żeby bronić mojego pracodawcę i aby ośmieszać to co piszecie (bo myślę, że Ci którzy mnie znają wiedzą, że daleko mi do człowieka przyjmującego jak leci korporacyjne rzeczy).
Ale uważam (osobiście i prywatnie), że niezależnie od pracodawcy:
I na koniec - powtórzę to po raz kolejny. Jeśli po raz kolejny Microsoft w Polsce wygrywa konkursy (lub jest w ścisłej czołówce) na najlepszego pracodawcę, gdzie głosuje 400 osób z firmy (i ankiety są całkowicie anonimowe i można się "wyżyć" na pracodawcy jeśli ktoś ma nieodpartą chęć na to) - to mam wrażenie, że uwagi kilku osób, mogą być tym o czym sami pisaliście - że komuś praca w koporacji nie służy i moze powinien dla swojego dobra (i swojego spokoju ducha) poszukać innych miejsc.
Cześć,
Jestem z tzw. starej ekipy Ciao, o której pisze !M$ i muszę przyznać, że to co pisze mój (były) kolega to bzdury. Albo inaczej - przeterminowana częściowa prawda. Pewne rzeczy faktycznie wyglądały inaczej zaraz po przejęciu, owszem wiele rzeczy było przez korporację zawalonych na początku, ale naprawdę wiele osób - wraz z nowym szefostwem - wzięło sobie za cel poprawienie bytu pracowników. I to się naprawdę udało!
A więc niech wierzy ta osoba lub nie, ale programiści którzy zostali w MS po przejęciu Ciao są niesamowicie zadowoleni ze swojej pracy. Naprawdę wiele zmieniło się tu na plus od czasów, gdy !M$ i inny 'ze starej ekipy' opuścili firmę.
Do !M$: Poza tym w tekście Mariusza nie ma ani słowa na temat tego, jak się tu dostatnie pracuje, tylko opis tego czym się tu zajmujemy. Więc nie wiem skąd pretensje kolego do tego artykułu? Twój komentarz to nie tylko zamierzone mącenie ale też cios w ludzi, którzy w MS zostali z tej pozdrawianej przez Ciebie starej ekipy. Bo wierzysz czy nie oni nie mają problemu z tym gdzie pracują, ty natomiast - jak widać - masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.
I nie przyjmuję twoich pozdrowień bo po prostu mnie wk**wiasz swoją wyprawą krzyżową przeciw czemuś, czego nie rozumiesz i co po prostu nie jest dla Ciebie.
Na koniec dodam, że 1 osoba z Ciao wróciła do nas ostatnio. To chyba o czymś świadczy...
1. byłem w Ciao i zostałem w MS z nadzieją, że to nie może być taka zła firma.
3. "programiści którzy zostali w MS po przejęciu Ciao są niesamowicie zadowoleni ze swojej pracy" -pisz o sobie, jest kupa ludzi niezadowolonych którzy wciąż szukają odpowiedniej pracy (stabilnej, z perspektywą rozwoju i za odpowiednie pieniądze - taką nie jest łatwo znaleźć).
4. proces developmentu i technologia to pośmiewisko i stek bzdurnych założeń sprzed 20 lat (już nie wspomnę o koszmarnie starym repozytorium...).
5. Jak powiedział pewien Rajat, nie możemy porównywać się z pracownikami Microsoftu. taka jest prawda. miną jeszcze ze 4 lata zanim byli pracownicy Ciao będą uznawani za pracowników MS i traktowani jednakowo (np. telefony na WP7 "dla wszystkich pracowników MS" których nie dostaliśmy...). Ciao jest firmą przejętą, pracownicy Ciao są pracownikami przejętymi i jest na nich pewna presja z tym związana. Wewnętrzna atmosfera w biurze warszawskim jest O NIEBO lepsza niż we Wrocławiu. Jeżeli chciałbym wiązać swoją przyszłość z MS to o wiele lepszą drogą byłoby aplikowanie bezpośrednio do MS w Warszawie.
Przyznam, że czytałem ostatni komentarz z najwyższym zdumieniem. Nie bardzo kumam, czy "inny Ciao MS emplyee" jeszcze tam pracuje, czy nie. Ale jeżeli tak, to chyba siedzi od paru lat w jakimś pokoju, od którego ktoś już dawno wyrzucił klucze.
Kolego, przede wszystkim, jeżeli tak ci tu źle, to przeciez nikt cię tu nie trzyma. Więc przestań sie mazgaić i skarżyć, tylko weź się za szukanie miejsca pracy, z którego bedziesz zadowolony. Ileż można być beksą lalą? (Zakładam, że jesteś w wieku ponad-przedszkolnym.)
No chyba, że twoje umijętności nie wystarczą na znalezienie innej pracy. Ale wtedy radzę ci całować Pana Boga po piętach, że nikt cię tu jeszcze nie wyczaił.
Ciekaw jestem, o jakich technologiach sprzed 20 lat piszesz. Bo my tu pracujemy na najnowszych narzędziach i z najnowszymi frameworkami. Czyżbyś więc sziedział gdzies zamknięty w pokoju przez ostatnie 20 lat? Ale tyle nawet Ciao nie ma. Coś mi tu nie gra...
To nie dali ci telefonu? Biedaczek... Pewnie nie możesz przez to zdzwonić do mamusi i się jej poskarżyć.
A na koniec powiem ci tak. Pisz za siebie a nie za "kupę niezadowolonych". O ile mi wiadomo, ani ja ani nikt inny z obecnych pracowników Ciao/MS nie upoważnił cię do reprezentownia "kupy".