ewangelista.IT
Mariusz KędzioraIT Pro EvangelistMicrosoft Polska
Nazywam się Mariusz Kędziora i pracuję w polskim oddziale Microsoft w dziale Developer & Platform Group (DPG) jako IT Pro Evangelist.
W blogu postaram się przekazywać Wam ciekawe informacje o technologiach Microsoft w trochę luźniejszej formie niż to jest w dokumentacji czy na oficjalnych stronach Microsoft.
This post is provided "AS IS" with no warranties, and confer no rights. This weblog does not represent the thoughts, intentions, plans or strategies of Microsoft or any other company or organization. Because a weblog is intended to provide a semi-permanent point-in-time snapshot, you should not consider out of date posts to reflect current thoughts and opinions.
Wczoraj i dziś odbyłem kolejne już rozmowy (dzięki Jacek i dzięki Daniel), które mi uświadamiają pewien minus mojej pracy. Ale jestem pewien, że ten minus w swojej pracy ma wielu z Was. I zastanawiam się jak sobie z tym radzicie.
Otóż od kiedy pracuję w Microsoft cierpię na to, że z pewnego rodzaju specjalisty w wąskiej dziedzinie musiałem się stać pewnego rodzaju ekspertem we wszystkim. A to jak wiemy z powiedzenia - "Ekspert od wszystkiego, jest ekspertem od niczego" - nie jest niczym dobrym.
Będąc specjalistą w pewnej dziedzinie (np. SQL Server) zdobywamy w niej wiedzę - co za tym idzie jesteśmy coraz bardziej wyspecjalizowani (może i coraz lepiej wynagradzani?), jesteśmy na bieżąco z nowymi wersjami produktów/technologii, potrafimy bardzo głęboko wejść w dany temat i rozmawiać o nim godzinami.
Ale ma to pewne ograniczenie - raczej nie znamy nic innego dobrze, raczej nie będziemy na bieżąco w innych technologiach i raczej nie zmienimy w razie potrzeby (lub konieczności) pracy w krótkim czasie. To wynika po prostu z ograniczeń czasowych jakie ma doba.
Z drugiej strony mając rozległą, ale płytką wiedzę (a jak chyba tak mam + znam wiele osób tego typu) - owszem znamy szerszy przekrój technologii, owszem jesteśmy w miarę na bieżąco ze wszystkim i owszem można się dosyć szybko przestawić z jednego tematu na drugi.
Ale ma to minusy w postaci takiej, że nie da się już powiedzieć, że jestem specjalistą w jakiejkolwiek dziedzinie. W moim konkretnym wypadku (mojej pracy) to w tej chwili jednak rozsądniejsze podejście. Bo pracuję ze zbyt wieloma osobami o bardzo szerokim przekroju wiedzy i specjalizacji (z wielu różnych technologii).
Aczkolwiek jak rozmawiam czasem ze znajomymi, to widzę jak wiele wiedzy mi jednak brakuje - a czasami (choć już coraz rzadziej) moim rozmówcy oczekują, że jako pracownik Microsoft tą wiedzę będę posiadał (o tym też już kiedyś pisałem w trochę innym kontekście) i wiedza ta będzie dosyć głęboka i bieżąca.
No właśnie - i docieram do sedna i tego co mnie bardzo ciekawi. Jak Wy sobie radzicie z Waszą specjalizacją lub jej brakiem? Macie jakieś sprawdzone sposoby w Waszym wypadku? Macie jakieś preferencje lub coś co Wam się sprawdziło (lub nie)?
A może preferujecie jakieś konkretne sposoby zdobywania wiedzy - zarówno tej ogólnej jak i tej specjalistycznej? To pytanie już bardziej podyktowane jest tym, że chciałbym w przyszłym roku pomóc Wam być na bieżąco z wieloma technologiami a jednocześnie pomóc Wam zdobyć bardziej specjalistyczną wiedzę.
A jestem pewien, że wśród moich czytelników mam równie dużo specjalistów jak i osób o ogólnej i szerokiej wiedzy. Więc uśmiecham się z prośbą o Wasze przemyślenia i sugestie w tym temacie :)
PS. A za dwie najciekawsze (moim subiektywnym zdaniem!) wypowiedzi jej autorzy dostaną ode mnie książkę Windows 7 Resource Kit. Na wypowiedzi czekam do 26 sierpnia (czwartek) do 17:00, a w piątek napiszę kto dostanie książki.
Jak dla mnie bycie na bieżąco to mniej więcej około 300 różnych serwisów w Google Reader (serwisy, blogi, twittery itd.). Oczywiście część jest tylko rozrywkowa, część jest mocno ogólna, a część wybitnie specjalistyczna. Pozwala to wygodnie być na bieżąco zarówno z zagadnieniami ogólnymi co się dzieje, co się używa, co się pojawia na rynku jak i z bardziej specjalistycznymi zagadnieniami.Do tego listy mailingowe wybranego oprogramowania często dają sporo informacji o zmianach i problemach jakie mogą występować.
Oczywiście zabiera to wszystko całkiem sporo czasu każdego dnia, ale po nabyciu pewnej wprawy można dość szybko wyłapywać powtarzające się news-y, odsiewać rzeczy nie istotne po krótkich zajawkach lub wręcz topicach, nie tracąc na nie czasu. W moim przypadku poranna dawka rss-ów to około 1h-1.5h + co jakiś czas sprawdzenie co się nowego pojawiło w ciągu dnia.
Oczywiście trudno być na bieżąco ze wszystkim nawet ogólnie, bo inaczej cały dzień można tylko zajmować się śledzeniem "newsów".
@Łukasz: No to pierwsze moje pytanie... Czytasz bieżące newsy i widzisz np. że wyszedł sobie taki System Center Service Manager 2010. I informacja sama w sobie dla nie-specjalisty nic nie daje. I jeśli nie zagłębisz się w temat - nie dowiesz się czym jest i do czego służy SCSM, to po prostu przeleci Ci ona przed oczami. Co za tym idzie nie zdobędziesz też dodatkowej wiedzy (nawet na minimalnie niskim poziomie)...
Więc co - odpuszczamy newsy o rzeczach, których nie znamy (bo strata czasu i nic to nie daje)? Może w newsach powinna być ciut szersza informacja czym jest taki produkt/technologia?
Mnie już nie tak całkiem dawno zaskoczyło jak usłyszałem coś o Forefront Endpoint Protection i zachodziłem w głowę "co myśmy znowu wypuścili o czym nie mam pojęcia"...
Mariusz, mam propozycję. Czy poza konkursem, głos w tej sprawie mogłaby zabrać osoba z Microsoft Consulting Services? Większość ludzi tam pracujących ma specjalizację (np. AD, Exchange, System Center). Pracują zawodowo i mają do czynienia z naprawdę interesującymi projektami, niejednokrotnie bardziej skomplikowanymi aniżeli czytelnicy Twojego bloga (z całym szacunkiem dla Twoich czytelników, w końcu sam jestem jednym z nich). W związku z tym ich wypowiedzi na zadane przez Ciebie pytania mogłyby być bardzo interesujące i rzucić wiele ciekawych faktów w tej sprawie. Co Ty na to? Czy mógłbyś poprosić kogoś z MCS czy nie chce Ci się ruszać na 3 piętro albo uważasz mój pomysł za słaby? ;)
to może ja sie wypowiem... w konsultingu na rynku usług IT jest miejsce dla ludzi z szeroką (co nie znaczy płytką) wiedzą oraz dla konsultantów z wąską specjalizacją. Obie grupy ludzi trafiają w projekcie do rożnych grup docelowych po stronie klientów. Ludzie z szeroką wiedzą i doświadczeniem zwykle zajmują sie budowaniem koncepcji rozwiązań lub budują architektury funkcjonalne lub techniczne (wysokopoziomowe) i nadaja kształt calości projektu. Specjaliści z reguły odpowiadają za odcinek projektu w którym sie specjalizują i doradzają, opiniują lub neguja i krytykują ogólna wizję specjalisty z tzw szerokim portfolio.
Napisałem nieco wyżej że szeroka specjalizacja nie oznacza płytkiej wiedzy. Oczywiście tej klasy specjalista nie będzie partnerem do rozmowy o tym jak zaimplementować konkretny algorytm w konkretnym rozwiązaniu, jakiego narzedzia uzyć, w czym to napisac itp. Jego wiedza spokojnie może kończyc sie na dogłębnej znajomości ograniczeń systemow i rozwiązań po których się porusza.
Jezeli bowiem specjalista taki porusza sie płynnie ignorując ograniczenia technologii ...i swoje własne... no cóż wystawia na widok publiczny swoją ignorancję i dosyć szybko znika z rynku.
Kilka razy w różnych rozmowach zastanawialiśmy sie jaka droga jest najlepsza. Bo mozna tak jak ja zacząć od wąskiej specjalizacji i skończyć na dość szerokim spektrum zainteresowań lub zglębiać naszą branżę w drugą stronę. Z mojego doświadczenia wynika że to rynek usług wymaga nieustannego rozwoju kompetencji. Klienci oczekują raczej omnibusów do rozwiązywania problemow w ich organizacjach... a specjalistów z wąską specjalizacją potrzebuja wtedy kiedy trafiaja na "ścianę" w projekcie lub mają problem w eksploatacji systemów.
I na koniec obserwacja. Znam wielu wąskowyspecjalizowanych ludzi w MS i poza MS i... no cóż, nawet jeżeli sami mowią że sa wyspecjalizowani w AD, CRM, Exchange, Bazach danych, Oracle, ERP, cokolwiek innego ... to z reguly jest to człowiek o tak szerokiej wiedzy nabytej w projektach i edukacji że trudno nadal uważać go za "wąskiego specjalistę"... więc chyba naturalna jest droga od wąskiej specjalizacji do szerokiej ...albo inaczej... szeroka specjalizacja jest nabywana w trakcie praktykowania w wąskiej ...
ale moze się mylę i ktoś ma inne obserwacje?
MP
@Mariusz: Środowiska w jakich pracuje, nie posiadają żadnych produktów MS, więc zazwyczaj się nie interesuje produktami MS. Twój blog jest jedynym blogiem, który zajmuje się tematyką MS w moim czytniku, właśnie po to, żeby co jakiś czas dowiedzieć się co proponuje MS, chodź raczej w formie ciekawostki niż faktycznego użycia gdziekolwiek.
Oczywiście pozostają wszelkiego rodzaju portale, które piszą również o produktach MS, ale podobnie jest to zazwyczaj ciekawostka niż faktyczne użycie.
Mimo wszystkie nie uważam się za osobę ograniczoną do jednej wybranej dziedziny, chodź oczywiście jeżeli weźmiemy odpowiednią dużą dziedzinę to zawsze uda wszystko zamknąć w jednym dużym worku.
Sprawdziłem i co ciekawe nie posiadam wzmianki o SCSM nigdzie, możliwe że nie czytam miejsc, gdzie o takich rzeczach piszą. Po zapoznaniu się z Overview produktu faktycznie dalej nie zagłębiałbym się w kolejne informacje o SCSM.
@Maciej: Odnośnie osób, które wąsko-wyspecjalizowanych, a posiadających rozległą wiedzę o danym zagadnieniu to idealnym kontr przykładem mogą być przedstawiciele najróżniejszych producentów sprzętu czy też oprogramowania.
Może to nie jest normalne i może tylko ja mam z tym problem, ale jeżeli siedzę na konferencji/szkoleniu/obojętnie jak zwał i taki "specjalista/marketingowiec" usilnie przekonuje mnie, że jego produkt jest najlepszy pod słońcem to oczekuje, że jest wstanie mi odpowiedzieć na pytanie czym jego produkt jest lepszy od konkurencji.
Ostatnio miałem okazje wysłuchać pana który zajmuje się storage-ami rzekomo od 15lat, próbujący wcisnąć super topowy produkt do backupów z deduplikacją po stronie klienta i serwera (to już pewnie każdy będzie wiedział co to za firma), a na pytanie czym to się różni od postawienia Solarisa z ZFS-em odpowiada, że nie wie co to jest ZFS. Następnie Pan mówi o obsłudze każdej popularnej bazy danych, ale o MySQL-u czy PostgreSQL-u nie słyszał. Jeżeli faktycznie nie słyszał to niestety, ale tak wąska specjalizacja go ogranicza, a jeżeli polityka firmy mu nie pozwala mówić niczego to też słabe to wystawia świadectwo firmie, skoro nie potrafią swoich produktów pokazując słabe strony konkurencji.
@Gienek: Kilku chłopaków z MCS wiem, że czyta mojego bloga :) Chłopaki... napiszcie coś :) Jak nie podziała to podejdę "ręcznie" do sprawy ;) i podejdę na III piętro :)
@Maciek: Moim zdaniem masz całkowitą rację... Pewnie tutaj odpowiedzią będzie jak zwykle "zależy" i to zależy dużo od konkretnej osoby - jednej dużo bardziej będzie pasowała specjalizacja, innej wiedza szeroka (może już nie będę używał słowa "płytka"). Ciekawi mnie czy wśród moich czytelników są osoby, które poszły od szerokiej wiedzy jednak w kierunku wąskiej specjalizacji...
@Łukasz: Ale abstrahując w takim razie od technologii (swoją drogą bardzo się cieszę, z tego że ileś osób nie dotykających technologii Microsoft też czyta mojego bloga!!!). Czy w swojej nie-Microsoftowej działce - jeśli pojawia się jakieś nowe narzędzie np. do skanowania sieci. To czytasz takie informacje dokładnie, czy pomijasz je przy czytaniu (bo nie dotyczą tego co w tej chwili robisz)?
Szukam w tym wszystkim informacji jak zdobywacie wiedzę i jaki sposób ich podania jest przydatny w wypadku specjalistów, którzy czasem czytają coś ogólnego + w wypadku osób o szerokiej wiedzy, którzy czasem potrzebują dowiedzieć się szczegółów w danym temacie.
Temat, który zarzuciłeś, skojarzył mi się z tym: Wybór studiów a szanse na rynku pracy (gynvael.coldwind.pl). Moim zdaniem specjalizacja jest potrzebna, ale nie można się w niej zamykać. Jest to szczególnie istotne tam, gdzie obszar Twojej specjalizacji styka się z innymi dziedzinami, nawet nie koniecznie technicznymi. W tym szerszym zakresie wystarczy wiedza płytsza, ale taka, która pozwoli w razie takiej konieczności zorientować się o co może chodzić i skutecznie określić gdzie/u kogo szukać dokładnych informacji (pamiętacie ten kawał: email.dowcipy.pl/.../co_powinien_wiedziec_6783). Ewentualnie samemu będzie się w stanie swoją wiedzę w ważnym w danej chwili temacie nieco poszerzyć, właśnie dlatego skojarzenie z tym, o czym pisał Gynvael. Sam często znajduje się w takiej sytuacji. Testując aplikacje internetowe trafiam na aplikacje napisane w różnych językach, środowiskach, według różnych "wzorców projektowych" z wykorzystaniem różnych frameworków. Czasami po prostu muszę się dokształcić, by móc taką aplikację skuteczniej zepsuć :) Nie muszę stawać się jednak wysokiej klasy specjalistą od danego środowiska programistycznego czy danej technologii.
I taka jedna luźna sugestia - jak w Twojej niszy zaczyna robić się za ciasno, pomyśl by znaleźć sobie inną. Nie koniecznie musi być to zmiana drastyczna, ale rozwój jak najbardziej. Wejście na nowe obszary. Przykład: stacje robocze -> domena -> systemy zarządzania tożsamością.
@Łukasz
No tak... ale Marketing i działania w obszarze marketingu to jednak inny świat. Ludzie od Marketingu mają swoją robotę i dobrze jezeli przy okazji się specjalizują w tym co wkładają na rynek... Znam wiele przykładów nie tylko w branży IT gdzie każda myszka swój ogonek chwali ale nie zna jego koloru i rodzaju włosa....
Z drugiej strony - IT jest tak szeroka dziedzina że zaczyna być bardzo trudno ogarnąć wszystko... Jeżeli mowa o bazach danych... ilu z nas czyta tego bloga tyle będzie zestawów odpowiedzi z listą popularnych baz danych. Oczywiście część będzie się powtarzac ale założę się o cokolwiek że na liście znajdzie sie engine o którym ja na przyklad nie słyszałem.
I tu jest chyba sedno dyskusji...
@temat dyskusji.
Jezeli chodzi o bycie na bieżąco... blogi, prasa fachowa, strony producentów, technety, customerconnecty, customerlinki, partnersajty to chyba standard.
Sa jeszcze ksiażki dla poszukujących już szczegółów.
Jest tez drugie podejście - czytac i poszukiwac problemow z którymi stykają się Klienci. czytac i poszukiwac sposóbów ich rozwiązań.. szukać trendów i znajdować sobie niszę.
Z mojego doświadczenia... jest z tym byciem na bieżąco coraz trudniej. bo nawal informacji (i jakości tejże) jest coraz trudniejszy do opanowania. Głównie czasowo.
Podziwiam ludzi którzy odnajdują się w tym gąszczu. I coraz częściej mam wrażenie że to raczej umiejętność panowania nad filtrowaniem informacji pozwala im być krok przed resztą w zakresie dokształcania czy tez poszerzania horyzontów.
@Mariusz.
Od szerokiej wiedzy do specjalizacji. Tak sobie myślę i myślę i zastanawiam się jak zdefiniowac szeroka wiedzę w momencie wejścia na rynek IT.
Student jej raczej nie posiada.
Ludzie wchodzący do IT z innych branż mają bagaż doświadczeń i zwykle zaczynają się specjalizować w jakimś obszarze rozwiązań IT.
są tez ludzie którzy studiują np dplomację a potem zaczynają pracę w IT. budują sobie specjalizację i następnie ją rozszerzają....
Najłatwiej o takich ludzi chyba wśród pracownikow integratorów IT bo wiedza tych ludzi z reguły naturalnie wykracza poza kanon jednego producenta. Ale z drugiej strony ich szeroka wiedza jest ograniczona innymi ramami (sektor, branża, zakres dzilalności biznesowej).
Ja myślę że to jest bardzo dobry temat na bardzo dobrą prace doktorską ;)
Nie zgodzę się że specjalizacja np. w System Center to jest specjalizacja :)
Dobry administrator SCCM musi znać zapytania SQL, Reporting Services, WMI, skrypty, wiedzę o instalacji systemów operacyjnych, podstawową wiedzę o procesie instalacji oprogramowania, poznać tajniki bazy danych SCCM, a jeszcze żeby zadowolić klienta przydołaby się mieć trochę umiejętności developerki.
Aktualnie wszystkie oferty pracy są tak skonstruowane że osoba o wąskiej specjalizacji nie ma szansy. W ofercie wymienionych jest dużo specyficznych systemów (AD, Exchange, SQL, SCCM itp.) więc trzeba się znać po trochu na każdym z nich. Nie mówię to o bardzo dobrej znajomości ale o takiej aby wiedzieć co to, jak działa i co najważniejsze gdy coś nie działa gdzie zajrzeć (zasób w necie :)). Wierzcie mi co innego własna wiedza a co innego jeszcze fora i blogi na ktorych jest bardzo dużo informacji o rozwiązaniu problemów z którymi czasami i najwięksi spece od danego systemu mają problemy.
Trzeba być specjalistą w wąskiej dziedzinie oraz być tym niby ekspertem w lizanych technologiach. Tak, tak, lizanych. Poświęcasz dużo czasu na bycie prawdziwym ekspertem oraz orientujesz się ogólnie w technologiach. Nie ma co więcej pisać. A czasu w totalu nie poświęcasz więcej.
Jeśli moja odpowiedź podoba Ci się najbardziej, to przekaż książkę proszę dla wybranego domu dziecka lub tam, gdzie będzie bardziej potrzebna niż dla specjalistów IT czytających Twój blog.
P.S. Myślałeś o konkursach z nagrodami przekazywanymi dla tych, co mają 'trudniej'?
Z racji "zawodowych", ale także - na szczęście - "hobbystycznych", jestem raczej "ekspertem od wszystkiego", co oczywiście wyklucza bycie prawdziwym ekspertem w jednej dziedzinie. Jak to u mnie działa?
W pracy wpasowuje się w model takiego "administratora - technika" starej daty. Sieci, systemy operacyjne, dużo multimediów, sporo nagłośnieniowych spraw, ciut skryptów (ale tylko dla własnej wygody). A do tego - patrząc już tylko "około technicznie" - spora wiedza o "dobrych" filmach (która - nad czym boleję - jest ostatnio głównie "teoretyczna"), pełno cierpliwości (sporo "żywych" dzieciaków, sporo "nietechnicznych" osób, które koniecznie chcą skorzystać z komputera i internetu, sporo "fachowców" i "hakierów"), ciut zdolności pedagogicznych.
Plus jest taki, że tak samo działam prywatnie.
I to nie tylko na technicznej płaszczyźnie. Gdybym musiał wypisać dokładnie każdą dziedzinę, która mnie interesuje choćby w maleńkim stopniu, poświęciłbym pewnie na to kilka ładnych godzin. I wcale nie przeszkadza mi fakt, że nie jestem ekspertem w każdej z tych dziedzin.
Prawdą jest jednak to, że wypada mieć choć jedną "specjalizację". A ja z moja staram się być w miarę na bieżąco. Niestety - za prawdziwego eksperta uznać się nie mogę.
Sieci - bo to w nie się bawię - to niejako główny cel mojej przygody z informatyką. Wyuczony w szkole, kontynuowany na studiach. Zdaję sobie sprawę, że świetnym programistą nie będę, mistrzem grafiki również. Aczkolwiek staram się poszerzać moją "wąską" specjalizację dodając do sieci rzeczy pokrewne (ostatnio przykładowo staram się łączyć sieciowe sprawy z tematem multimediów).
Jak dobieram sobie te "dodatki"?
Bardzo prosto, choć bardzo egoistycznie - zgodnie ze swoimi zainteresowaniami. Być może bardziej słuszne, pod względem informatycznego rynku pracy, byłoby dołączenie do sieci programowania i wdrażanie się w temat aplikacji sieciowych, ale nic by z tego nie wyszło - brak zainteresowania skutkowałby brakiem pożądanych efektów.
Jakę więc metodę stosuję?
Nic na siłę.
Jestem w stanie w w miarę szybko i sprawnie poszerzyć wiedzę w danym kierunku. Ale zdając sobie sprawę, ze swoich ograniczeń nie staram się udawać nawet, że mógłbym przestawić się całkowicie np. na programowanie i zostać w tej dziedzinie ekspertem. Nie mam więc kłopotów z przyznaniem, że czegoś nie potrafię.
Prawda jestem jednak taka, że czas "złotych rączek" mija. Dziś ludzie stawiają na "wąską specjalizację". A nie jest to chyba w 100% dobre podejście. Sprawdza się w wyspecjalizowanych firmach i na wyspecjalizowanych stanowiskach - kiedy potrzeba programisty i tylko programisty lub grafika i tylko grafika. Ale nadal są miejsca, gdzie wąska specjalizacja jest tylko ograniczeniem. W mojej pracy, będąc specjalistą tylko w jednej dziedzinie, a nie wiedząc nic o pokrewnych, nie sprawdzałbym się jako pracownik.
Dla mnie specjalizacja jest celem do którego dążę. Dzięki temu mam motywację do pogłębiania wiedzy w danej dziedzinie. Jednak doskonale zdaję sobie sprawę, że bardziej od samego celu (czy osiągalny ?) interesująca jest droga, która do niego prowadzi.
Przed znużeniem chronią mnie klienci odciągający mnie bieżącymi zleceniami w inną stronę niż zaplanowany kierunek, jednak często okazuje się, że jest to po prostu jedynie inna droga do tego samego celu, poszerzająca moją wiedzę i spojrzenie na parę problemów związanych z głównym celem (specjalizacją).
W moim przypadku kwestia rozstrzygnięcia czy mój rozwój ma się opierać na modelu pionowym (specjalizacja) czy poziomym (szerokie horyzonty) upadła sama jakiś czas temu. Zawsze znajdzie się ktoś kto będzie w stanie lepiej uogólnić problem czy szybciej znaleźć rozwiązanie problemu z użyciem narzędzia w obsłudze którego się specjalizuje. Gdy pozwalają na to warunki zajmuję się takimi zagadnieniami sam, jeśli nie to sięgam po pomoc osób, które potrafią pewne rzeczy zrobić lepiej/szybciej ode mnie. Robię to dzięki tej wiedzy "ukośnej" ;-) - wiem gdzie znaleźć specjalistów z wiedzą specjalistyczną i ogólną.
Praktyczny temat......ja pracuję w małej miejscowości gdzie informatyk jest kojarzony jako: "musi umieć wszystko co związane z serwerem, siecią, komputerem, programowaniem........ kończąc na dłubaniu w kabelkach", gdybym poszedł w stronę specjalisty w danej dziedzinie nie znalazł bym po prostu tutaj pracy, fakt że uważam to za chore podejście ale tak jest, i przez to nie mogę o sobie powiedzieć, że jestem specjalistą w jakiejś dziedzinie, moje sposoby żeby być chociaż w miarę zorientowany: strony z nowościami technicznymi, czasopisma fachowe, 2 do 4 kursów rocznie (serwery, SQL, stacje robocze)- w ten sposób wiem w razie czego w którą stronę muszę zadziałać w razie problemu, czyli gdzie doczytać bądź poprosić o pomoc.